Planowanie jest dla frajerów

P1050678Rzadko kiedy planuję swoje wyjazdy. Noclegi załatwiam albo dopiero po dotarciu do jakiegoś miasta, albo dzień-dwa wcześniej. Trudno, żeby było inaczej: stopując czasem lądujesz wieczorem w miejscowości, o której istnieniu nie miałeś wcześniej pojęcia.

Czasem jednak człowiek chce zobaczyć coś konkretnego, położonego daleko, a do tego w czasie, kiedy może wziąć tylko zwykły urlop.  Tak było ze mną i Libanem.

Bilety lotnicze (cztery: z Krakowa do Pafos, z Larnaki do Bejrutu, a potem dwa powrotne) kupiłem już w lipcu, wtedy też zaklepałem sobie trzy tygodnie urlopu. Ba, nawet ogarnąłem sobie (i opłaciłem) pierwszy nocleg w Pafos. Potem już miałem iść na żywioł.

I co?

I to, że po dziesięciu godzinach na lotnisku Balice, spędzonych na słuchaniu ogłoszenia o zegarku pozostawionym podczas kontroli bagażowej oraz o konieczności spakowania napojów kupionych na wolnocłówce, w końcu pojawił się komunikat, że lot do Pafos nie odbędzie się, że bardzo nam przykro i że prosimy do kasy Ryanaira.

Przyznaję: podziwiałem trochę tego samotnego chłopaka, który ze spokojem wysłuchiwał kolejnych wkurwionych pasażerów i tłumaczył, że mogą lecieć za trzy dni z Bratysławy, a jeśli chcą lecieć razem w dziesiątkę, to gdzieś za tydzień.

Mi w końcu udało się wyciągnąć przedostatnie miejsce w locie środowym (kupiłem lot niedzielny).

W kolejce, jak to w kolejce, zacząłem rozmawiać ze współtowarzyszami niedoli. Wytłumaczyłem jednemu z nich (ten załapał się jeszcze na poniedziałkowy lot z przesiadką w Stansted, ale tylko w przypadku, jeśli ktoś się jednak nie stawi), że z Cypru mam lecieć do Libanu.
– A z jaką linią?
– Jakaś mała, cypryjska. Cobalt.
– A to ci, bo parę dni temu zbankrutowali.
– ???

Godzinę później siedziałem w pokoju zafundowanego przez Ryanair hotelu, gdzie doba kosztuje pół tysiąca złotych, ale wykładzina pamięta czasy premiera Mazowieckiego, no maksymalnie pierwszego Pawlaka. Sprawdziłem, i rzeczywiście. Tak wygląda dziś strona linii lotniczej Cobalt:cobaltJako że nie dostałem żadnego maila, a nie mam w zwyczaju codziennie odwiedzać strony Cobaltu, pewnie wbrew zaleceniom stawiłbym się na lotnisku w Larnace. I byłbym sam sobie winny, przecież napisali, żeby nie przyjeżdżać.

W piątek, przed wyjazdem, powiedziałem w biurze, że jadę na urlop, że samolotem na Cypr, a potem do Libanu. I że samolot z Krakowa, a do Krakowa stopem, bo tak lubię. Siedząca w tym samym pokoju Marta zapytała, czy się nie boję jeździć stopem, a co, kiedy nikt mnie nie weźmie?

Następnego dnia na orlenie przy A4 nie zdążyłem nawet ściągnąć plecaka, kiedy zobaczyłem auto z rejestracją KR. Minutę później jechaliśmy do Krakowa. Chyba już wiem, co odpowiedzieć Marcie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Planowanie jest dla frajerów

  1. Pszemo pisze:

    Odbijesz sobie skubiąc Ryana na kase za opóźnienie;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s